"Czas by po?o?ne si? wkurzy?y!" - mówi? na Kongresie "O perspektywach i kierunkach rozwoju polskiego i ?wiatowego po?o?nictwa" dr., Marsden Wagner, by?y dyrektor departamentu zdrowia kobiet i dzieci WHO.
W Holandii je?eli ci??arna przyjdzie do ginekologa, ten ode?le j? do po?o?nej i cz?sto jest to ostatni kontakt kobiety z lekarzem. Po?o?ne sprawuj? nad kobiet? ci?g?? opiek?, prowadz? j? od pierwszej miesi?czki, do menopauzy, doradzaj? i opiekuj? si? podczas ci??y i porodu. Maj? prawo do bada? przesiewowych, robi? USG, oceniaj? ryzyko powik?a?, kieruj? do lekarza. Tam kobiety maj? te? wybór, gdzie chc? urodzi?, czy w domu (65 proc. wybiera dom), czy w izbie porodowej, czy w szpitalu.
W Polsce wyboru nie ma. Po?o?ne pracuj? niemal wy??cznie w szpitalach, a ich praca wygl?da jak przy "ta?mie produkcyjnej". Widz? pacjentk? przez krótki wycinek jej ?ycia, nie znaj? jej, nie wiedz?, jakie ma oczekiwania. A jeszcze podlegaj? lekarzom, którzy wymagaj? od nich wykonania nieuzasadnionych naukowo rutynowych zabiegów medycznych, jak golenie, lewatywa, kroplówka, przebijanie p?cherza p?odowego, nacinanie krocza itd..
- Po?o?ne nie mog? by? niewolnikami! - mówi? dr. Marsden Wagner. - Musicie odej?? w Polsce od zmedykalizowanego modelu porodu w szpitalu. On jest z?y. Czas ?eby?cie si? wkurzy?y!
Holenderska po?o?na Beatrijs Smulders zach?ca?a s?uchaczki Kongresu do odwagi i przedsi?biorczo?ci. - Za?ó?my cel - mówi?a - Za rok macie mie? w Polsce 25 niezale?nych domów narodzin, gdzie poród prowadz? same po?o?ne.
O tym, jak taki dom za?o?y? mówi?a Katarzyna Grzybowska, która odesz?a ze szpitala by za?o?y? pierwszy w Polsce Dom Narodzin w Warszawie. - Trzeba zdoby? pieni?dze, budynek, podpisa? umowy transferowe ze szpitalem w razie komplikacji. Jest trudno, ale warto - zach?ca?a.
W Domu Narodzin to nie lekarz, a rodz?ca jest w centrum wydarze?. Zna po?o?n?, wcze?niej ustala z ni? scenariusz porodu. Ma zapewnion? intymno??, bezpiecze?stwo, spokój i wsparcie. Rodzi bez ingerencji medycznych.
W oparciu o ankiety nades?ane w akcji Rodzi? po ludzku, wiemy, ?e lekarze ingeruj? w poród u 96 proc.! Polek: przyspieszaj? go, nacinaj? krocze, podaj? znieczulenie, robi? nieuzasadnione cesarskie ci?cia. Nauka dowodzi jednak, ?e im mniej ingerencji, tym mniej powik?a?.
Dr Michel Odent, po?o?nik, twórca centrum badania d?ugofalowych skutków do?wiadcze? oko?oporodowych w Londynie, przytacza dowody naukowe: S? ?cis?e zale?no?ci mi?dzy sposobem szpitalnej ingerencji w poród, a pó?niejsz? przest?pczo?ci? m?odocianych, narkomani?, czy samobójstwami.
W naturze a? 90 proc. kobiet mo?e urodzi? naturalnie, tylko co dziesi?ta powinna rodzi? w szpitalu ze wzgl?du na komplikacje. - Kraje, które to wiedz?, i gdzie po?o?ne prowadz? samodzielne praktyki, maj? najmniejszy odsetek zgonów kobiet i dzieci - apelowa? dr Marsden Wagner.
Anna Otffinowska, prezes Fundacji Rodzi? po ludzku, organizatora Kongresu mówi: Jeste?my w ogonie ?wiatowego po?o?nictwa. Gonimy za technik? medyczn?, która w innych krajach zosta?a ju? oprotestowana. Musimy zawróci? z tej drogi. ?a?uj?, ?e by?o tak niewielu lekarzy na Kongresie. Powinni byli to wszystko us?ysze?.
Kongres "Witajcie na ?wiecie - o perspektywach i kierunkach rozwoju ?wiatowego i polskiego po?o?nictwa" trwa? od czwartku do soboty i przyci?gn?? ok. 250 uczestników, g?ównie po?o?nych. Zako?czy? si? wspólnym podpisaniem listu do w?adz RP. "Apelujemy by opieka oko?oporodowa w Polsce respektowa?a prawa kobiet i dzieci, umo?liwia?a po?o?nym realizacj? ich kompetencji i czerpa?a z dorobku medycyny opartej na dowodach naukowych."
Dorota Frontczak
Gazeta Wyborcza, 2006-10-23