El?bieta: oboj?tno??
Co jaki? czas El?bieta staje naga przed lustrem. Patrzy na swój rosn?cy brzuch, dotyka i mówi do brzucha: kocham ci?. Bardzo stara si? to poczu? i nawet troch? si? udaje. Ostatnio widzia?a dziecko na USG, chyba ch?opiec. U?miechn??a si?, poczu?a spokój, przez chwil? by?o normalnie. Ale oboj?tno?? wraca, brzuch jest jakby pusty, nie sposób nawi?za? z nim kontaktu, jakby nikogo tam w ?rodku nie by?o, a przecie? ten kto? zacz?? si? ju? nawet rusza?. A ona czuje si? jak kawa?ek betonu. Albo jak wariatka, która nie potrafi pokocha? w?asnego dziecka, przera?ona tym, co si? z ni? dzieje. Bierze relanium na sen, ale i tak nie mo?e zasn??. Wstaje, cho? najch?tniej zosta?aby w ?ó?ku przez ca?y dzie?. Je, bo musi, w?a?ciwie na nic nie ma apetytu. Idzie do sklepu po zakupy, bierze z pó?ki wszystko jedno co. Dzi? zacz??a gotowa? zup?, w?o?y?a mi?so do wody, sta?o tak do wieczora. Mia?a i?? na badania, ale mo?e jutro. Ostatnio, gdy uda?o si? zasn??, ?ni?o jej si? dziecko; by?o fajnie, w tym ?nie mia?a normalne ?ycie, rozmawia?a z kole?ank?, która te? jest w ci??y i do której boi si? zadzwoni?, ?eby nie spyta?a: co u ciebie. Bo przecie? mia?o by? fajnie, przecie? ci??a jest fajna i dzidziu? jest fajny. Przecie? to planowali. Ale kiedy dotar?o do niej, ?e to si? dzieje naprawd?, przerazi?o j?; ?e nie czuje si? gotowa ani odpowiedzialna, ?e to ju? na zawsze, ?e dziecko zbli?a cz?owieka do ?mierci. Pocz?tek ci??y znosi?a bardzo ?le, wymiotowa?a, mdla?a, mia?a zawroty g?owy. Siedzia?a w domu i co kwadrans wydzwania?a do m??a, ?eby przyszed?. Gdy nie odbiera?, wpada?a w histeri?. A potem z l?ku zapad?a si? w oboj?tno??. To si? sta?o z chwili na chwil? i tak trwa. W lepszych chwilach El?bieta powtarza sobie, ?e wszystko b?dzie dobrze i przed lustrem stara si? obudzi? instynkt.
Depresja oko?oporodowa postrzegana jest cz?sto jako choroba cywilizacyjna, ale to nieprawda. Ci??a i poród to prze?om, który od zawsze uaktywnia? l?ki i niepokoje u kobiet. Depresja oko?oporodowa te? by?a od zawsze, tylko inaczej j? nazywano: smutkiem, melancholi?. Jej opisy odnale?? mo?na ju? u Hipokratesa i Galena, którzy przypisywali win? za ni? zaburzeniom humoralnym i oparom czarnej ?ó?ci docieraj?cym do mózgu. W pó?niejszych wiekach jako przyczyny wskazywano czynniki zaka?ne albo odk?adanie si? mleka w postaci z?ogów w mózgu. Prze?om przyniós? XIX w., gdy uznano, ?e ?ród?em zaburze? psychicznych mo?e by? po prostu urazowa sytuacja porodu. Depresj? oko?oporodow? sklasyfikowano jako specyficzny przypadek schizofrenii lub psychozy maniakalno-depresyjnej. Kolejnym prze?omem by?o odkrycie hormonów w XX w.
To w?a?nie one odpowiedzialne s? za zjawisko nazwane baby blues. W pi?tym dniu po porodzie spada poziom progesteronu, estrogenu i kortyzolu, na to nak?ada si? stres zwi?zany z bólem i wysi?kiem, powoduj?c wahania nastroju, p?aczliwo??, przygn?bienie. Baby blues dotyka 80 proc. kobiet, jest zjawiskiem na tyle powszechnym, ?e traktowanym jako co? naturalnego. Mija sam, gdy po kilku dniach poziom hormonów si? stabilizuje, a kobieta uczy si? nowego rytmu ?ycia. Ale nie u wszystkich mija. Wed?ug danych europejskich, u blisko po?owy kobiet przekszta?ca si? w lekk?, a u oko?o 10 proc. siln? depresj? oko?oporodow?. W naszej kulturze niemal wszystko jej sprzyja.
W spo?eczno?ciach pierwotnych z ci???, porodem i po?ogiem zwi?zane by?y rytua?y przej?cia. Do dzi? w niemal wszystkich kulturach pozaeuropejskich istniej? tradycje i obrz?dy zwi?zane z tymi stanami. Rodz?ca trafia pod opiek? grupy do?wiadczonych kobiet i uczy si? roli matki. Przez wieki funkcj? tak? pe?ni?a wielopokoleniowa rodzina, w której kobiety dawa?y sobie wsparcie, poczucie bezpiecze?stwa. Wspó?czesne macierzy?stwo jest samotne. ?Poród nie jest ju? wyj?tkowym do?wiadczeniem kobiety, ale raczej technicznym procesem prowadzonym i kontrolowanym przez zespó? medyczny, sk?adaj?cy si? przewa?nie z m??czyzn" - pisze Monika Wasilewska-Pordes w ksi??ce ?Depresja porodowa".
- Atomizacja spo?ecze?stwa i migracje sprawi?y, ?e ci?g pokoleniowy zosta? zerwany. Nie mo?na liczy? na pomoc matek, babek czy ciotek, bo cz?sto mieszkaj? setki kilometrów dalej. Do tego koncepcje piel?gnacji i wychowania dziecka zmieniaj? si? co pokolenie, pot?guj?c niepewno?? m?odych matek - mówi dr Joanna Krzy?anowska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, od 10 lat zajmuj?ca si? leczeniem depresji oko?oporodowej.
Po porodzie kobieta trafia z nowo narodzonym dzieckiem do pustego domu, z którego m?? wychodzi rano, a wraca wieczorem, bo zarabia i robi karier?. A gdy jest to wielkomiejska kobieta, która do tej pory by?a aktywna zawodowo, mo?e mie? poczucie, ?e nagle wszystko si? urwa?o, kto? schwyta? j? w pu?apk? i pozbawi? osobowo?ci, ca?kowicie zredukowa? do roli matki. ?Zmieni?am si? z kompetentnego prawnika w now?, niepewn? matk?, nieporadn? i bardzo smutn?. Zbyt przera?on? aby przytuli? swoje dziecko, p?acz?c? wi?cej ni? ono"; ?Postrzegaj? mnie jako matk?, nie jako mnie, tylko matk?. Jako osob?, która mo?e mówi? tylko o swoim dziecku, pieluszkach, jedzeniu, spaniu, tak jakbym przez ca?e ?ycie nie by?a nikim innym, tylko matk?" - opisuj? kobiety.
Joanna: l?k
Zosia nie by?a dzieckiem chcianym. By?a dzieckiem wymarzonym i wymodlonym, po wielu miesi?cach leczenia bezp?odno?ci. Jeszcze nic nie by?o wida?, a Joanna ju? nosi?a ci??owe sukienki i wypina?a brzuch. Test ci??owy z pozytywnym wynikiem, oprawiony w ramki, zawis? na honorowym miejscu. Przed porodem zrobi?a manicure i pedicure, ?eby wszystko by?o idealnie. Nie by?o. Poród zmieni? si? w 22-godzinn? rze?ni?. A pierwszym uczuciem po powrocie z ma?? do domu by? l?k. Najpierw l?k o dziecko; budzi?a si? w nocy sprawdza?, czy ?yje, chcia?a kupowa? urz?dzenia do monitorowania oddechu. Na spacery wychodzi?a tylko pod okna, najwy?ej 50 m od domu, ?eby móc w ka?dej chwili wróci?. Raz wysz?a do dentysty, tylko sko?czy?, rzuci?a si? biegiem do domu, jak w amoku; zapomnia?a p?aszcza, zapomnia?a zap?aci?. Potem po prostu l?k: paniczny, obezw?adniaj?cy. Gdy m?? wychodzi? rano do pracy, oblewa? j? zimny pot, spada?o ci?nienie, trz?s?y si? r?ce. P?aka?a, odliczaj?c godziny: dziesi?ta, dwunasta, czternasta. I atak paniki, gdy spó?nia? si? cho? kwadrans. Zacz??a marzy? o tym, ?eby zachorowa? i trafi? do szpitala. Nikt by jej wtedy nie powiedzia?, ?e jest z?? matk?. By?aby biedna, niewinna i usprawiedliwiona. Potworne my?li, bo przecie? chodzi?o o to, ?eby uciec przed w?asnym dzieckiem. W ko?cu m??, coraz bardziej przera?ony jej stanem, poprosi?, ?eby posz?a do psychiatry. Posz?a, ale nie bardzo chcia?a rozmawia?. Nie potrzebuj? pomocy, nie jestem zm?czona - powtarza?a - skoro jestem chora, prosz? wypisa? mi leki, tylko takie, ?ebym mog?a karmi?, bo idealne matki karmi? piersi?. Psychiatra dr??y?a dalej, wypytywa?a o ?ycie przed ci???. No wi?c studia za granic?, potem w Polsce praca i kolejne zaoczne, po drodze jeszcze dwa j?zyki obce, ostatnio praca PR-managera w du?ej firmie. W ko?cu lekarka powiedzia?a: dam pani leki, ale moja recepta to prosz? jak najszybciej wróci? do pracy. Sama nigdy by tak nie pomy?la?a. Przecie? tylko wyrodne matki mog? chcie? czego? takiego, nigdy te idealne. Posz?a, ale na pocz?tku mia?a straszne wyrzuty sumienia. Z czasem poczu?a, ?e tak jest lepiej dla nich obu. Zamiast siedzie? z ma?? w domu ca?y dzie? i p?aka?, wychodzi na kilka godzin do pracy i wraca z rado?ci?.
Koszmar, wype?niony niekontrolowanymi atakami l?ku i poczuciem winy, to najkrótszy opis depresji poporodowej. Szczególne okrucie?stwo tej choroby polega na tym, ?e przychodzi w momencie, który mia? by? dla kobiety najpi?kniejszy w ?yciu. Dlatego te? tak trudno si? do niej przyzna?. Mit szcz??liwego macierzy?stwa, obowi?zuj?cy w naszej kulturze, przyt?acza. Dzieci z reklam u?miechaj? si?, ?pi? jak anio?y, nie p?acz?, jedz? regularnie. Te prawdziwe albo chc? je?? bez przerwy, albo wcale, rycz? ca?e noce, maj? kolki. Mia?o by? jak na ikonie: niemowl? spokojnie ss?ce pier? i ?agodnie pochylona nad nim matka. Jest nawa? mleczny i pop?kane, krwawi?ce sutki. Wed?ug danych ameryka?skich, ponad 90 proc. kobiet przyznaje, ?e prze?ywa macierzy?stwo inaczej ni? si? spodziewa?o. ?W przypadku kobiet, które zaczynaj? funkcjonowa? w roli matki i s? przekonane, ?e dobra matka i ?ona dba o dom, dziecko i m??a, jest zawsze u?miechni?ta i zadbana, i na wszystko ma czas, w chwili, gdy skonfrontuje te przekonania z rzeczywisto?ci?, która drastycznie od nich odbiega, aktywizuje przyj?te wcze?niej negatywne schematy. Staje si? nadmiernie krytyczna wobec tego, co robi, i dostrzega wszystko, ??cznie z w?asn? osob?, poprzez czarny filtr. (...) Depresyjne b??dne ko?o zatacza coraz szersze kr?gi" - opisuje Monika Wasilewska-Pordes.
Mit g?osi, ?e dziecko kocha si? od razu, ?e to przychodzi natychmiast po porodzie, w pierwszej chwili, w której si? je zobaczy. I tak bywa. Ale bywa te? inaczej. Niektóre kobiety czuj? w stosunku do noworodka obco??, a mi?o?ci musz? si? uczy?. A do tego nie sposób si? przyzna? nawet przed sam? sob?. Jeszcze trudniej przyzna? si? do tego, ?e p?acz?ce dziecko budzi agresj?, czasem furi?, ?e ma si? ochot? krzycze?, potrz?sn?? nim. Kobieta zaczyna my?le?, ?e jest potworem i ?e co? takiego przytrafi?o si? jej jednej na ?wiecie.
- Czasem wystarczy powiedzie?, ?e dziecko wkurza, ale kobiety si? tego wstydz?, wi?c t?umi?, skrywaj? te agresywne impulsy. One wracaj? w postaci coraz bardziej natr?tnych my?li, budz?c przera?enie - t?umaczy dr Joanna Krzy?anowska.
Kobiety wycofuj? si? wtedy w siebie, zapadaj? w samotno??, z poczuciem, ?e nikt ich nie rozumie, z nikim nie mo?na podzieli? si? tym koszmarem. Obsesyjne my?li, ?e s? z?ymi matkami, nie daj? spa?, wyka?czaj? psychicznie. I najgorsze, co mo?na wtedy zrobi?, to powtarza?: we? si? w gar??, przecie? wszystkie kobiety jako? sobie z tym radz?, masz pi?kne, zdrowe dziecko, powinna? si? cieszy?. Depresja to choroba, a przecie? nikomu choremu na gryp? czy koklusz nie mówi si?: we? si? w gar??.
Agnieszka: zm?czenie
Którego? dnia Agnieszka poczu?a, ?e je?li nie spakuje si? i nie wyjdzie, to si? udusi. Ale jak wyj?? z domu, w którym p?acze dwoje dzieci. Usiad?a, zacz??a p?aka? razem z nimi. Karolina by?a dzieckiem planowanym, ale gdy mia?a pó? roku, Agnieszka znowu zasz?a w ci???. Jej m?? by? po powa?nym wypadku. Wiedzia?a, ?e nie mo?e na niego liczy?. ?ycie t?pn??o. Zrozumia?a, ?e teraz to ju? naprawd? koniec wolno?ci. Próbowa?a si? spr??y?, poradzi? sobie. Zapisa?a si? nawet na studia zaoczne, ?eby cho? w weekend na kilka godzin wyrwa? si? z domu. Ale czu?a, ?e si? za?amuje; coraz bardziej zm?czona, niewyspana, rozdra?niona. Do sza?u doprowadza?y j? rzeczy, na które wcze?niej nie zwraca?a uwagi: ciasnota, walaj?ce si? po mieszkaniu graty i to, ?e ci?gle, bezustannie kto? od niej co? chce. Co rano budzi?a si? z?a, co wieczór ko?czy?a dzie? bezsilnym p?aczem. Najgorsze by?o to, ?e w ogóle nie potrafi?a cieszy? si? dzie?mi; wkurza?y j? coraz bardziej. Krzycza?a, a potem prze?ywa?a potworne poczucie winy, ?e jest z?? matk?. Nie rozumia?a, co si? z ni? dzieje, straci?a kontrol?. I nikt nie potrafi? jej pomóc. Rodzice i siostra za granic?, m?? zaj?ty w?asn? chorob?, a te?ciowie uznali, ?e skoro ona jest zdrowa i dzieci s? zdrowe, to widocznie ma jakie? fanaberie. Nigdy w ?yciu nie czu?a si? tak samotna, mimo ?e w domu by?o pe?no ludzi. Posz?a do psychologa. Wiele nie pomóg?, ale przynajmniej wys?ucha? i nie os?dza?. Jako ?ród?o problemów wskaza? konflikt z m??em, ale mia?a wra?enie, ?e to nie to. Chodzi?o jej po g?owie s?owo depresja. Zacz??a szuka? w Internecie. Kiedy trafi?a na informacje o depresji oko?oporodowej, poczu?a, jakby przeczyta?a ksi??k? o sobie. I ?al, dlaczego nikt jej wcze?niej nie powiedzia?, ?e co? takiego mo?e si? zdarzy?.
Trudno przewidzie?, któr? kobiet? to trafi. Wiadomo, ?e depresji oko?oporodowej i ci??owej sprzyjaj? trudno?ci materialne, porzucenie przez partnera, wcze?niejsze sk?onno?ci depresyjne. Ale ju? co do tego, czy bardziej nara?one s? kobiety w pierwszej czy kolejnej ci??y, starsze czy m?odsze, lepiej czy gorzej wykszta?cone, nie ma zgody w?ród psychologów i socjologów. Z bada? przeprowadzonych ostatnio przez Monik? Wasilewsk?-Pordes wynika, ?e bardziej nara?one s? kobiety starsze i lepiej wykszta?cone. By? mo?e dlatego, ?e s? wra?liwsze i bardziej wymagaj?ce w stosunku do siebie i otoczenia, dostrzegaj? wi?cej problemów, lepiej rozumiej? ewentualne zagro?enia.
Trudno powiedzie?, jaka jest skala problemu w Polsce. Nikt nie prowadzi ?adnych statystyk. Ta choroba to u nas ci?gle tabu. Macierzy?stwo otoczone jest szczególnym nimbem, co w po??czeniu ze stereotypem Matki Polki, która wszystkiemu sprosta, sprawia, ?e s?abo?? i niedoskona?o?? nie s? spo?ecznie akceptowane.
- Kiedy w latach 90. zacz?li?my mówi? o depresji oko?oporodowej i zorganizowali?my kampani? pod has?em: Macierzy?stwo bywa trudne, odbierali?my anonimowe telefony, ?e namawiamy kobiety do aborcji - wspomina Anna Otffinowska, prezeska fundacji Rodzi? po Ludzku. - Do dzi? mam poczucie, ?e niby o temacie si? mówi, ale nie funkcjonuje jako co?, co si? mo?e naprawd? przydarzy? kobiecie. To s? ciche, domowe dramaty, przyt?oczone aur? ?wi?tego, radosnego macierzy?stwa.
W latach 90. Fundacja za?o?y?a poradni? Pocz?tek, do której mog?y si? zg?asza? m?ode matki z problemami. Dy?urowali tu specjali?ci, dzia?a?y grupy wsparcia. Za rz?dów SLD poradnia by?a wspó?finansowana przez Urz?d Miasta Warszawy. Prawicowe rz?dy nie by?y zainteresowane tym wymiarem macierzy?stwa i dotacj? wycofano. Kilka lat temu poradni? zamkni?to. Pozosta? tylko telefon zaufania, ale dzia?a nieregularnie, w zale?no?ci od tego, czy uda si? pozyska? fundusze.
- Dzwoni? kobiety z ca?ej Polski. Czasem dzwoni? przera?eni, bezradni m??owie, bo w pewnej fazie depresji cz?owiek nie jest w stanie sam nawet podnie?? s?uchawki - opowiada Anna Otffinowska. - Ale i tak mam wra?enie, ?e to wierzcho?ek góry lodowej, bo do nas trafiaj? ludzie, którzy znaj? termin depresja oko?oporodowa i zdaj? sobie spraw? z problemu. Ile kobiet na wsiach i ma?ych miasteczkach zmaga si? samotnie nie tylko z depresj?, ale i odium z?ej matki?
Silna depresja oko?oporodowa bywa wskazaniem do hospitalizacji, bo mo?e si? sko?czy? samobójstwem, samobójstwem rozszerzonym czy dzieciobójstwem. W Europie Zachodniej szpitale maj? specjalne oddzia?y, gdzie matki w tym stanie trafiaj? razem z dzie?mi, pracuje si? tam nie tylko nad depresj?, ale tak?e nad relacj? z dzieckiem. W Polsce kobieta, oddzielona od dziecka, trafia na zwyk?y oddzia? psychiatryczny. Po powrocie do domu jest jej jeszcze trudniej pokona? obco??. Nieregularnie dzia?aj?cy telefon zaufania to za ma?o. Na prywatne wizyty u psychologa sta? tylko bogatsze kobiety. Mimo ?e tyle si? w Polsce mówi o ?wi?to?ci ?ycia, wspieraniu rodziny, spadku demograficznym i szczególnej warto?ci macierzy?stwa, nie ma ani jednego miejsca, gdzie kobiety w depresji oko?oporodowej mog?yby uzyska? bezp?atn? pomoc.
Joanna Podgórska
PS: Imiona dwóch bohaterek zosta?y zmienione. Agnieszka zainspirowa?a portal kafeteria do stworzenia strony na temat depresji oko?oporodowej, by po swoich do?wiadczeniach pomóc innym kobietom.
Polityka, 12-01-2008