W szpitalach trzeba zmieni? organizacj? pracy i wzmocni? rol? lekarzy specjalistów - uwa?a Ministerstwo Zdrowia. Czy poprawi to sytuacj? m?odych lekarzy?"
Ordynator, który nadzoruje szpitalny oddzia?, w polskiej s?u?bie zdrowia ma bardzo siln? pozycj?. Podobnie jest w Niemczech, natomiast np. w Anglii pacjentami zajmuj? si? niezale?ne od siebie zespo?y konsultantów. - Powa?nie rozwa?amy taki model organizacji pracy - mówi "Rz" wiceminister zdrowia Jaros?aw Pinkas.
Minister zdrowia Zbigniew Religa t?umaczy, ?e zmiany maj? by? sposobem na zatrzymanie m?odych lekarzy w kraju. M?odzi emigruj? nie tylko z powodu niskich zarobków, ale równie? ze wzgl?du na hierarchi? obowi?zuj?c? w szpitalach i utrudniony dost?p do kszta?cenia czy awansu. - Tak zwany system ordynatorski wprowadzono po to, ?eby m?odzi lekarze mogli uczy? si? od starszych. Ale bardzo cz?sto ordynatorzy zamiast uczy?, nadu?ywaj? swojej pozycji i blokuj? awans kolegów - mówi dr Adam Kozierkiewicz z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiello?skiego.
Wed?ug Kozierkiewicza dotyczy to zw?aszcza specjalizacji "atrakcyjnych rynkowo", jak dermatologia czy okulistyka. To lekarze tych specjalno?ci najcz??ciej otwieraj? prywatne gabinety. - Teraz `w` interesie ordynatora jest, ?eby na rynku by?o jak najmniej specjalistów z jego dziedziny - t?umaczy Kozierkiewicz.
Feudalizm czy partnerstwo
Co o zmianie organizacji pracy mówi? sami lekarze? - Jestem starszym asystentem w szpitalu i bardzo sobie chwal? wspó?prac? z ordynatorem. O feudalizmie nie ma mowy, mi?dzy nami jest partnerstwo - podkre?la Stanis?aw Kowarzyk, szef opolskiej Izby Lekarskiej. - To, jaka atmosfera panuje na oddziale, zale?y od ludzi, którzy tam pracuj?, a nie od przepisów.
- Przepisy s? bardzo wa?ne - ripostuje kardiochirurg Marek Szufladowicz. - Pracowa?em w Anglii, gdzie ordynator pe?ni tylko funkcj? organizacyjn?, a z pacjentami pracuj? równorz?dne zespo?y pod kierunkiem specjalistów. Tam mo?na si? kszta?ci?, stara? o wy?sze stanowiska w otwartych konkursach, pacjenci mog? wybra?, u kogo chc? si? leczy?.
Marek Durlik, dyrektor szpitala klinicznego MSWiA w Warszawie, przypomina, ?e w Niemczech wprowadzono rozwi?zania, które ograniczaj? nepotyzm: - Tam nie wolno si? stara? o stanowisko kierownicze w szpitalu, w którym si? pracowa?o. Dzi?ki temu znikn??o zjawisko wychowywania sobie nast?pców. Wszyscy wiedz?, ?e na wychowywaniu zyskuj? ci najbardziej pokorni, a wcale nie najzdolniejsi.
D?ugi bez kontroli
Kolejny problem, który mog? rozwi?za? przepisy, to zale?no?? mi?dzy ordynatorem a dyrektorem szpitala. W szpitalach podlegaj?cych akademiom medycznym ordynatora wybiera rada wydzia?u. W szpitalach powiatowych wybiera go drog? konkursu samorz?d lekarski. - A potem dyrektor niemal nie ma wp?ywu na prac? ordynatora, nawet na wydatki jego oddzia?u. Szpital si? zad?u?a, dyrektor niewiele mo?e zrobi?. To patologia - uwa?a Durlik.
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, ?e zmiana systemu ordynatorskiego na taki, w którym specjali?ci b?d? podlega? bezpo?rednio dyrektorowi szpitala (przez co stan? si? bardziej niezale?ni), to dopiero pomys?. - Najpierw chcemy go przedyskutowa? ze ?rodowiskiem, a dopiero potem proponowa? rozwi?zania - t?umaczy Pinkas.
- Trudno komentowa? rozwi?zania, nie znaj?c szczegó?ów. Trudno mówi? o poprawie sytuacji m?odych lekarzy, je?li zmienia si? tylko jeden z elementów, maj?cy wp?yw na ich warunki pracy - mówi prof. Tomasz Opala, dyrektor Ginekologiczno-Po?o?niczego Szpitala Klinicznego AM w Poznaniu.
Sylwia Szparkowska
Rzeczpospolita, 2006-08-03