Fundacja Rodzić po Ludzku - Gdyby personel by? milszy nie musia?abym wspomina? porodu jako koszmar

Gdyby personel by? milszy nie musia?abym wspomina? porodu jako koszmar

Szczerze mówi?c i w zasadzie ?dzi?ki Bogu" swój poród pami?tam jak przez mg??, gdy? by? on koszmarem, przy którym odchodzi?am od zmys?ów.

Do szpitala trafi?am 4 dni wcze?niej (zaznacz?, ?e urodzi?am równo w terminie, wyznaczonym przez mojego ginekologa prowadz?cego ci???). Na izbie przyj?? zosta?am przyj?ta rutynowo, tzn. zbadano mi rozwarcie, ods?uchano t?tno dziecka, wypytano o wszystkie dane, w zasadzie oboj?tnie, bez ?adnej ?yczliwo?ci.

Poniewa? nie by?o ju? ?adnego lekarza, który móg?by wykona? USG, zosta?am na weekend (za swoj? zgod?). Przez te dni na oddziale przedporodowym by?am traktowana bardzo dobrze, by?y tam przemi?e piel?gniarki i po?o?ne. Cz?sto robiono mi badanie KTG serca dziecka, pytano, jak si? czuj?. Jednym s?owem - bardzo dobra opieka.

Wieczorem w niedziel? KTG wykaza?o u mnie regularne skurcze, cho? tak naprawd? wcale ich nie czu?am. Po zbadaniu ginekologicznym stwierdzono rozwarcie na 3 palce i podano mi na noc witamin? B1 w zastrzyku. O trzeciej rano obudzi?y mnie bolesne skurcze, chodzi?am przez 2 godziny po korytarzu i oblicza?am odst?py. Posz?am do po?o?nej, zbada?a mnie i stwierdzi?a, ?e poród si? rozpocz??. Zrobiono mi lewatyw? (nie pytano mnie o zgod?, ale i tak bym wyrazi?a), kazano spakowa? i nast?pnie odprowadzono mnie na ogóln? sal? porodow?.

I tam zacz?? si? mój koszmar. Jedna z po?o?nych nakrzycza?a na mnie, ?e mam ze sob? za du?o rzeczy i w ogóle by?a bardzo nieprzyjemna. Przyjecha?a moja mama i m??, którzy za?atwiali osobn? sal? do porodu rodzinnego. Ta sama po?o?na krzycza?a, ?e b?d? rodzi? sama na sali ogólnej, bo rodzinn? za?atwia si? wcze?niej. Tak bardzo mnie zdenerwowa?a, ?e stan??a mi ca?a akcja porodowa, zanik?y skurcze, a poniewa? by?o rano i mia? odby? si? zaraz obchód, zakazano mi chodzi? i kazano le?e? na ?ó?ku w rogu sali. Kiedy pojawi? si? obchód, postanowiono zbada? mi rozwarcie (przy jakich? 10 studentach - zaznacz?, ?e równie? nie zapytano mnie o zgod?). Na szcz??cie moja rodzina za?atwi?a osobn? sal? i wreszcie mog?am sobie po niej chodzi?. Oko?o godz. 9-tej postanowiono poda? mi oksytocyn?, stwierdzono, ?e akcja post?puje zbyt wolno.

Od kiedy mnie po?o?ono, pami?tam tylko ogromny ból oraz bardzo cz?ste i bolesne badania wziernikami. Na jakiekolwiek moje pytania, np. o rozwarcie, po?o?na wychodzi?a z pokoju o niczym mnie nie informuj?c. Moja rodzina równie? by?a bardzo niemi?o traktowana - narzekano, ?e tam s?, ?e maj? si? ode mnie odsun?? itp.  Mi ich obecno?? bardzo pomog?a. Mama ociera?a mi mokr? chusteczk? pot z czo?a, trzyma?a za r?k?, m?? mówi?, ?e jestem dzielna i zaraz za to otrzymamy nagrod?. Obydwoje bardzo wspierali mnie duchowo. Na szcz??cie przy moim porodzie by?y dwie przemi?e studentki. To one masowa?y mi plecy w czasie skurczów, informowa?y o akcji porodowej, co jest mi robione, podawane i czemu ma s?u?y?. Gdyby nie one, nie wiedzia?abym kompletnie, co si? ze mn? dzieje. Ok. godz. 15-tej by?am ju? tak nieprzytomna z bólu, ?e pami?tam tylko zegar za moja g?ow?, na który wci?? patrzy?am, ile to ju? trwa. Nast?pnie przyszli do mnie lekarze z  kolejnej zmiany. Zbadali mi rozwarcie i oznajmili, ?e jest na 8 palców, ale dziecko ?le ustawi?o si? w kanale rodnym i musimy jeszcze poczeka?, a? dobrze si? ustawi. Ok. godz. 17-tej mia?am nareszcie pe?ne rozwarcie i zacz??y si? skurcze parte.

Niestety, dziecko nadal nie by?o dobrze ustawione. Kazano stara? mi si? jeszcze i powstrzymywa? skurcze parte. Ka?da kobieta, która rodzi?a, wie, ?e to raczej jest ci??kie do wykonania. W ko?cu pozwolono mi prze?, jednak okaza?o si?, ?e 15 godzin bólu ca?kowicie odebra?o mi si?y i cho? stara?am si? ze wszystkich si?, nie mog?am urodzi?. Dopiero, kiedy dziecku zacz??o spada? t?tno, postanowiono zrobi? mi cesarskie ci?cie (nie ukrywam, ?e prosi?am o nie, wr?cz b?aga?am, od godz. 15-tej). O 18.00 wykonano mi cesarskie ci?cie i na ?wiecie wreszcie pojawi? si? mój prze?liczny syn. Pokazano mi go tylko przez chwil? i zabrano. Na szcz??cie po zszyciu przyniesiono mi go ponownie, przystawiono do piersi i tylko wtedy powiedziano, jak to robi?.

Na drugi dzie? rano po operacji przywieziono mi syna i od razu musia?am wszystko ko?o niego robi?, cho? nie mia?am nawet si?y wsta?. Kiedy prosi?am o pomoc, mówiono - cytuj?: ?a w domu kto b?dzie za pani? to robi?". Tak strasznie mnie to zdenerwowa?o, ?e oddawa?am dziecko tylko wtedy, gdy naprawd? musia?am, tj. do k?pieli, badania. Ca?? pierwsz? i kolejne noce by?am ju? z nim. Dzi?ki Bogu moje dziecko by?o zdrowe i ju? pi?tego dnia mogli?my opu?ci? szpital.

Dzi? jestem mam? pi?knego 5-miesi?cznego ch?opca. Planuj? za kilka lat kolejn? ci???, ale przera?a mnie pobyt w szpitalu. Wiem, ?e mia?am bardzo trudny poród i kolejny wcale nie musi tak wygl?da?. Ale my?l?, ?e gdyby nasz personel by? milszy, wspiera? i udziela? informacji, nie musia?abym tego dnia wspomina? jako koszmar. Dziwi mnie tylko, ?e technika idzie tak bardzo do przodu, a porody wygl?daj? tak samo, jak 20 lat temu. Nie pozostawia si? nam ?adnego wyboru, nie pyta o zdanie i zgod?. My?l?, ?e ka?da kobieta ma prawo rodzi? po ludzku, aby ten dzie? by? jednym z najpi?kniejszych prze?y?.

Aneta

Poród odby? si? w grudniu 2005 roku w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza we Wroc?awiu, ul. Warszawska 2.

sasakawa copy

GRI

sasakawa copy

jeden procent

raporty red

raporty red

zorganizuj pokaz filmu zielony

iconka zamow publikacje

kobiety mowia www

sasakawa copy

iconka lektury obowiazkowe