Fundacja Rodzić po Ludzku - Nie by?o akcji serca u p?odu

Nie by?o akcji serca u p?odu

Zdecydowali?my si? na dziecko ?wiadomie, czekali?my na nie z mi?o?ci?, mieli?my oboje po 27 lat, obydwoje wykszta?cenie wy?sze, ja w trakcie pisania doktoratu. Nasza rado?? by?a ogromna, gdy si? uda?o, cho? ja - zdecydowana racjonalistka - wiedzia?am, ?e to dopiero pocz?tek drogi i mo?e by? ró?nie. Ci??a rozwija?a si? jednak prawid?owo, w 8 tyg. na USG serduszko pi?knie bi?o i zacz??am wierzy?, ?e wszystko sko?czy si? szcz??liwie i za 7 miesi?cy zostaniemy rodzicami. Pod koniec 14 tygodnia ci??y mia?am mie? kolejn? wizyt? u lekarza razem z USG. Kilka dni wcze?niej zacz??am plami?, strasznie si? wystraszy?am, natychmiast pojecha?am do lekarza prowadz?cego.

USG niestety nie pozostawia?o ?adnych z?udze?, nie by?o akcji serca u p?odu, a jego wielko?? odpowiada?a du?o m?odszej ci??y. Lekarz nie mia? w?tpliwo?ci, ?e ci??a obumar?a kilka tygodni wcze?niej i konieczny by? natychmiastowy zabieg ?y?eczkowania. Z rozpoznaniem "ci??a obumar?a" pojecha?am do Szpitala Miejskiego. By?o to  wieczorem. Zbada? mnie dy?uruj?cy lekarz. By? do?? oficjalny, ale nie nieprzyjemny. Wykona? badanie USG i potwierdzi? diagnoz? mojego lekarza prowadz?cego.

Do 22.00 towarzyszy? mi m??, siedzieli?my na korytarzu. Pó?niej poszed? do domu, nikt nas  nie poinformowa?, ?e mam prawo do tego, by by? przy mnie d?u?ej. Wyk?pa?am si? i po?o?y?am. Skurcze by?y coraz silniejsze, ale krwawienie si? nie nasila?o. Nie mog?am spa? przede wszystkim z powodu bólu, posz?am do dy?urki i poprosi?am po?o?n? o co? przeciwbólowego. Najpierw odpowiedzia?a, ?e nie mo?na, pó?niej jednak przysz?a i zrobi?a mi zastrzyk. Zasn??am i obudzi?am si? o 4 rano w ka?u?y krwi. Nie chcia?am budzi? pozosta?ych dwóch pacjentek i zamiast dzwoni? dzwonkiem postanowi?am pój?? sama do dy?urki i obudzi? siostr?. Szybko kaza?a mi przej?? do zabiegowego, personel zgromadzi? si? w kilka chwil. Obudzi?am si? ju? w ?ó?ku po zabiegu.

Podczas obchodu lekarz, który wykonywa? zabieg ?y?eczkowania, powiedzia?, ?e wszystko przebieg?o dobrze, i ok. 11, po otrzymaniu zastrzyku antybiotyku, b?d? mog?a zosta? wypisana do domu. To by?y ostatnie informacje, jakie otrzyma?am w szpitalu. Nikt mnie nie poinformowa?, jak powinnam post?powa?, nie zapyta?, czy potrzebuj? zwolnienie lekarskie, nie zaproponowa? pomocy psychologa. Psychicznie czu?am si? fatalnie i tylko obecno?? m??a, który przyszed? rano, dodawa?a mi si?. Z perspektywy czasu my?l?, ?e gdybym wtedy w szpitalu otrzyma?a pomoc psychologa, bardzo by mi to pomog?o i skróci?o czas powrotu do dobrej kondycji psychicznej, który w sumie trwa do dzisiejszego dnia, mimo ?e min??o ju? ponad 8 miesi?cy.

Moim zdaniem prawo do informacji i wsparcia powinno przys?ugiwa? kobiecie mo?e w?a?nie szczególnie w takiej sytuacji, bo wtedy, gdy ci??a ko?czy si? szcz??liwie, jakie? niedostatki szpitala mo?e rekompensowa? szcz??cie zwi?zane z obecno?ci? dziecka. W sytuacji poronienia zostaje nie tylko uraz psychiczny, ból, ?al, ale i pustka, której nie ma czym wype?ni?.

Krystyna

sasakawa copy

GRI

sasakawa copy

jeden procent

raporty red

raporty red

zorganizuj pokaz filmu zielony

iconka zamow publikacje

kobiety mowia www

sasakawa copy

iconka lektury obowiazkowe