W takiej chwili jak poród, kobieta powinna by? traktowana z godno?ci? i mie? prawo swobody wyboru pozycji rodzenia. Ja rodzi?am w sali, gdzie nic nie by?o i szczerze mówi?c zazdroszcz? kobietom, które rodzi?y w wodzie. Wierz?, ?e by?o im ?atwiej. Ale w ma?ych miasteczkach d?ugo takie porody b?d? traktowane jako luksusy lub fanaberie rozpieszczonych dziewczyn, histeryzuj?cych przy porodzie. Takie w?a?nie opinie s?yszy si? od personelu medycznego.
Pozostaje mi ?yczy? sobie i innym kobietom, by Wasza akcja osi?gn??a zamierzone cele.
Micha?ka urodzi?am 20.12.2003 roku, a wi?c tu? przed ?wi?tami Bo?ego Narodzenia. To by? chyba najlepszy prezent, jaki mo?na da? bliskim i rodzinie.
Moj? ci??? od pocz?tku prowadzi? lekarz z innego województwa, do którego chodzi?am prywatnie. Ci??a by?a bez zarzutu, komplikacji. Po prostu by?o nas sta?.
W nocy o pierwszej z pi?tku na sobot? obudzi?am m??a, mówi?c, ?e rodz?. Ten od razu ubra? si? i czeka? na sygna? ode mnie, ?e jedziemy do szpitala. A ja spokojnie wyk?pa?am si?, zjad?am, naszykowa?am bu?ki do szpitala, poczyta?am sobie jeszcze raz jak przyspieszy? poród jak? pozycj?, zjad?am ostatni? pomara?cz?, bo wiedzia?am, ?e przez d?u?szy czas nie b?d? mog?a je?? cytrusów.
Do szpitala dotarli?my na 6 rano. Przyj?to mnie na oddzia?, dano rozerwan? koszul?, ogolono (cho? m?? goli? mnie w domu) maszynk? nie wiadomo ile razy u?ywan?. Zrobiono lewatyw? i zostawiono do umycia si?. Przyjmuj?ca siostra powiedzia?a, ?e mam 2 cm rozwarcia i przesadzam, ?e mnie tak boli. ?Dziewczyno, co b?dzie dalej!", zapyta?a w przerwie wypisywania i wypytywania o wszystkie dane. Stwierdzi?a, ?e mo?e wieczorem urodz?. Strasznie mnie to zdo?owa?o, bo przy bólu, jaki czu?am nie wyobra?a?am sobie jaki on b?dzie jak dojdzie do 6-7 cm rozwarcia. Du?o czyta?am, wi?c troch? si? orientowa?am co mnie czeka. Wys?ali nas z m??em na sal? porodow?. Tam czeka?y na mnie nowe siostry, salowa oparta o zmiotk?. I znowu ca?a seria tych samych pyta?. Kazali si? po?o?y?, robili KTG sercu dziecka. Przy takich bólach le?e? na plecach i nie rusza? si?, to by? ból nad bóle. Ale nie, bo inaczej nie wolno.
O godz. 7-mej by?a zmiana personelu - i znowu te same pytania, jakby nie mogli przeczyta? sobie z karty. Mog?am spacerowa?. M?? by? ze mn? przez ca?y czas. Przyszed? lekarz, na widok którego po prostu os?ab?am, ledwo zmie?ci? si? w drzwi. Wielkie, ?e hej. Oczywi?cie stwierdzi?, ?e przesadzam. Po raz kolejny seria tych samych pyta?, tym razem ze strony lekarza. Potraktowali mnie powa?nie, gdy zwymiotowa?am do zlewu pomara?cze. Stwierdzi? lekarz: ?Pani rodzi!". Odkry? Ameryk?. A po co ja tu przyjecha?am? Podali mi jaki? ?rodek do?ylny w kroplówce na przyspieszenie porodu. Poskutkowa?o. Kazali po?o?y? si? i le?e?. Podnie?li oparcie na ?ó?ku. Dla mnie bardzo skomplikowane by?o: oddycha? i prze?. To nie jest takie ?atwe jak pisz? w prasie. Wiem, ?e szko?y rodzenia tego ucz?, ale my nie mieli?my gdzie chodzi?, bo ich w naszym mie?cie nie ma. Po?o?na kilka razy t?umaczy?a mi na czym to polega, ale ja bardziej krzycza?am ni? par?am. T?umaczy?a m??owi, m?? mnie. Tak by?o skuteczniej. Mo?e zbyt skomplikowanie do mnie mówi?a?
Najbardziej ba?am si? naci?cia krocza. Przy przyjmowaniu na oddzia? o to pytali. Zgodzi?am si?, bo lekarz powiedzia?, ?e jak p?knie samo to potem b?d? komplikacje. W sumie nie bola?o, mimo tego, ?e zanim po?o?na je przeci??a przesta?am ju? prze?. Poród poszed? szybko. Urodzi?am o 10:10. Lekarz, który prowadzi? moj? ci??? mia? wtedy dy?ur, ale nawet nie przyszed?, a wzi?? od nas tyle kasy. "Ola? nas" z góry. Przy parciu pomaga? mi m??. Pcha? mnie od ty?u za plecy, a po?o?na naciska?a brzuch, nawet si? w pewnym momencie po?o?y?a, ?eby dziecko wysz?o. A? tak bardzo nie bola?o. Da si? prze?y?. Dla mnie wa?na, bardzo wa?na by?a obecno?? m??a (cho? dla niego bardzo trudne by?o patrze? na mój ogromny ból i nie móc pomóc i ul?y?). Najbardziej pami?tam jak po?o?na wyci?gn??a dziecko i m?? powiedzia? ?Syn". To by?o prze?ycie! Po?o?yli go na brzuchu dos?ownie na 10 sekund, by? bardzo czerwony i zabrali na badania. Potem przeszed? lekarz (mój ginekolog, ?askawie si? pojawi?). Do szycia mnie u?pi? i chwa?a mu za to. Nie czu?am ?adnego bólu. Gdy si? obudzi?am, m?? siedzia? obok na fotelu na sali porodowej i za chwil? przynie?li synka. Dali m??owi. To bardzo wa?ne. To procentuje. Teraz, gdy syn ma ju? sko?czone dwa lata, ci?gle widz? w spojrzeniu m??a t? mi?o?? do syna. Ma w oczach to samo, co wówczas na sali porodowej.
Przewie?li nas do sali, le?a?am sama. M?? ze mn? by? dosy? d?ugo. Synek le?a? obok mnie w ?ó?eczku. Pami?tam, ?e bardzo mnie bola?o. A piersi w czasie karmienia, szkoda gada? - p?aka?am. Siostra po?o?y?a Micha?ka obok, z?apa?a moj? pier? i w?o?y?a dziecku do buzi. Powiedzia?a jak trzyma? pier? i jak karmi?. Inna siostra wyk?pa?a, pokaza?a jak przewin?? i ubra?. Pozwolili przebra? w swoje ciuszki. Ja mia?am rozdart? koszul? ledwo kryj?c? ty?ek, z przodu rozdart? do p?pka. Urodzi?am w sobot? rano, po?ciel i koszul? mog?am dopiero w poniedzia?ek w po?udnie, bo nie by?o czystego, a swojego nie chcia?am.
Niektóre siostry by?y mi?e, same proponowa?y pomoc, ale od innych nie mo?na by?o si? niczego doprosi?. W dniu wyj?cia ze szpitala nie wiedzia?y nic o wypisie. Dziecku pediatra przyniós? wypis, a ja go nie mia?am. Czy?by personel my?la?, ?e ja, która nie mog?a le?e?, siedzie?, chodzi? b?dzie biega? po oddzia?ach i lekarzach i za?atwia? sobie wypis. Wysz?am bez, bo zanim przyjecha? m?? to pani posz?a sobie do domu. Obcy lekarze lepiej si? mn? zaj?li, wi?cej powiedzieli ni? mój ginekolog, który na obchodzie pomin?? mnie, bo po co; poród szed? bez problemu, wi?c szkoda by?o na mnie czasu. Czeka?y na niego pacjentki z wi?ksz? kas?.
Teraz jestem w ci??y z drugim dzieckiem. Chodz? do lekarza do przychodni, do innego ginekologa, b?d? rodzi? w innym szpitalu. Mam nadziej?, ?e poród b?dzie tak samo ?lekki" (o ile tak mo?na powiedzie?) i szybki. Wci?? najbardziej boj? si? naci?cia krocza i szycia go. Urodz? w lipcu, pewnie do tego czasu wiele si? w szpitalach nie zmieni, ale ja wiem teraz du?o wi?cej ni? tzw. pierwiastka.
Uwa?am, ?e Wasza akcja jest naprawd? bardzo potrzebna. W takiej chwili jak poród, kobieta powinna by? traktowana z godno?ci? i mie? prawo swobody wyboru pozycji rodzenia. Ja rodzi?am w sali, gdzie nic nie by?o i szczerze mówi?c zazdroszcz? kobietom, które rodzi?y w wodzie. Wierz?, ?e by?o im ?atwiej. Ale w ma?ych miasteczkach d?ugo takie porody b?d? traktowane jako luksusy lub fanaberie rozpieszczonych dziewczyn, histeryzuj?cych przy porodzie. Takie w?a?nie opinie s?yszy si? od personelu medycznego.
Pozostaje mi ?yczy? sobie i innym kobietom, by Wasza akcja osi?gn??a zamierzone cele.
Anna z My?liborza
Poród odby? si? w grudniu 2003 roku w Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim.