S?owem kluczem do ca?ej afery jest wi?c "zakaz". Kobieta na tak wykreowanej medialnie scenie jest jedynie narz?dziem, które takiemu zakazowi b?dzie podlega? (albo które przed takim zakazem zostanie uchronione). Zdanie opinii publicznej doskonale si? polaryzuje. Dla przeciwników cesarek na ??danie, kobiety które si? na nie decyduj? to egoistyczne, niedojrza?e, my?l?ce tylko o swojej przyjemno?ci suki. Dla tych, którzy chc? broni? mo?liwo?ci wyboru, sam fakt jej kwestionowania skazuje rozmówc? na bycie moherem i agentem Watykanu. Sytuacja ze zdrowiem ci??arnych Polek jest jednak zdecydowanie bardziej z?o?ona i walka o to, czy czego? nale?y zakaza?, czy zostawi? takie, jakim jest, wcale ci??arnym Polkom nie pomaga.
To, ?e cesarskie ci?cie nie jest oboj?tne dla ?ycia kobiety i dziecka, jest medycznym faktem. Nie mo?na jednak nie ws?ucha? si? w g?os kilkunastu tysi?cy Polek, które w zesz?ym roku zdecydowa?y si? bez wskaza? lekarskich na ci?cie. Nie s?dz?, ?eby istnia?y jakiekolwiek wiarygodne badania na temat ich motywacji, ale poniewa? znam kilka osób, które my?la?y b?d? my?l? o cesarce, to mog? powiedzie?, ?e dla cz??ci z nich:
a. decyzja o cesarskim ci?ciu podyktowana jest strachem przed bólem. Ból do?wiadczany przez po?o?nic? jest pono? jednym z najsilniejszych, jakie mog? przytrafi? si? cz?owiekowi, a w Polsce wci?? znieczulenie podczas porodu traktowane jest jako luksus (wyceniany ?rednio na 600 z?). Cz?sto zreszt? luksus jest niedost?pny: s? miasta wojewódzkie w naszym kraju, w których znieczulenia zewn?trzoponowego po prostu si? nie praktykuje. Bo nie.
b. decyzja o cesarskim ci?ciu podyktowana jest niepewno?ci? co do fachowo?ci s?u?by zdrowia. Niestety, zbyt cz?sto s?yszy si? o przypadkach, gdy lekarze do ko?ca wierzyli, ?e dziecko mo?e urodzi? si? si?ami natury, by w ko?cu w po?piechu przeprowadza? zabieg cesarskiego ci?cia. S?ysza?em niejedn? opowie?? o arogancji i ignorancji niektórych ginekologów-po?o?ników i rozumiem, ?e s? kobiety, które wol? w prywatnej klinice pój?? pod nó?, ni? w publicznej placówce czeka? na niezbadane wyroki niebios.
c. decyzja o cesarskim ci?ciu podyktowana jest l?kiem przed zdeformowaniem narz?dów p?ciowych. By? mo?e dla wielu brzmi to egoistycznie, ale mo?e warto jednak pami?ta? o tym, ?e kobieta, rodz?c dziecko, nie staje si? wy??cznie matk? - bezp?ciowym stworem, którego jedynymi potrzebami i pragnieniami staj? si? potrzeby i pragnienia jej dziecka. Dlatego ch?? pozostania kobiet? jest powa?n? motywacj?, tym bardziej w kraju, w którym nie ka?da po?o?na wie, czym jest ochrona krocza i nie ka?dy lekarz prowadz?cy mówi ci??arnej, jak powinna przygotowa? swoje cia?o na poród.
d. s? podobno równie? kobiety (ja takich nie spotka?em), które decyduj? si? na cesark?, gdy? tylko w ten sposób mog? wpasowa? termin porodu w napi?ty kalendarz planów zawodowych. Bardzo trudno jest mi uwierzy? w istnienie takiej motywacji, ale nawet je?li taka si? pojawia, to ?wiadczy nie tyle o egoizmie kobiety, co o tym, jak wci?? nieprzyjazny dla matek jest polski rynek pracy.
Patrz?c z zewn?trz (czyli z pozycji kogo?, kto nie jest kobiet? ci??arn? w Polsce), mo?na ka?dy z tych argumentów obali?. Powiedzie?, ?e ból wyst?puje równie? podczas operacji, ?e lekarze w wi?kszo?ci jednak s? fachowcami, a w prywatnych klinikach wcale nie jest tak ?wietnie, ?e ostatecznie zniekszta?cenie pochwy nie powinno by? problemem dla kochaj?cego m??a, a kariera nie daje takiej satysfakcji jak macierzy?stwo. Jednak chyba nie do ko?ca uprawnione w tej sytuacji jest patrzenie z zewn?trz. A je?li mamy mówi? o ministerialnej promocji porodów drogami natury, nale?y przede wszystkim pomy?le?, co ministerstwo powinno zrobi?, by kobieta na sali porodowej (i przez ca?y okres ci??y) mog?a czu? si? podmiotem, a nie przedmiotem; cz?owiekiem, a nie inkubatorem, kobiet?; która staje si? matk?, a nie matk?, która przestaje by? kobiet?.
Krzysztof Cibor
Wirtualna Polska, 2008-08-22