Obok cia?a. Jak i dlaczego rodzi Barbetka, Klientka i Sierotka Marysia?
Poród jest wydarzeniem sytuuj?cym si? mi?dzy natur? i kultur?. Ju? Adrienne Rich podkre?la?a, ?e uwarunkowane kulturowo znaczenie porodu jest nierzadko trudniejsze do ud?wigni?cia ni? sam poród jako fakt biologiczny, dlatego te? - z racji swojego wykszta?cenia i zawodu - chcia?abym podj?? ten w?a?nie kulturowy aspekt narodzin, pokaza? - du?ym uproszczeniu i uogólnieniu - niektóre mechanizmy spo?eczno-kulturowe, warunkuj?ce kszta?t, jako?? i styl porodu wspó?czesnych kobiet: Barbetek, Klientek (Profesjonalistek) i Sierotek.
Mie? (cia?o) czy by? (cia?em)?
We wspó?czesnej kulturze cia?o znaczy wiele. Jednak wielo?? tych znacze? w niewielkim stopniu przek?ada si? na mo?liwo?? reaktywowania szeroko rozumianej kultury cia?a, ??cz?cej jego pi?kno ze zdrowiem, sprawno?ci?, a tak?e prokreacyjno?ci?. Imperatyw kulturowo-spo?eczny - kierowany w g?ównej mierze do kobiet - w najwi?kszym uproszczeniu sprowadza si? do tego, ?eby mie? dobre cia?o.
Mie? cia?o a by? cia?em - to jednak dwie ró?ne rzeczy, dwie ró?ne ?wiadomo?ci oraz sposoby konstruowania to?samo?ci. Bycie cia?em to okre?lona, trudna strategia identyfikacyjna, podczas gdy posiadanie cia?a wi??e si? raczej z procesami jego nieustannej obróbki, przykrawania do obowi?zuj?cych wzorców. Podejmuj?c podst?pn? "gr? w pi?kno", kobieta staje si? swoim wygl?dem i niczym wi?cej. Próbuj?c by? cia?em, kobieta uczy si? tego, kim jest, kim mo?e si? sta?. Jednak - paradoksalnie - to w?a?nie kobiety, rzekomo "bardziej cielesne", pr?dzej i powszechniej trac? ??czno?? ze swymi cia?ami, które jako obiekty estetycznej konsumpcji staj? si? narz?dziami reifikacji, czasem te? narz?dziami reprodukcji. Post?puj?ca od po?owy XX wieku barbizacja cia?a kobiety generuje kolejne pokolenia Barbetek, bezwolnie poddanych modzie.
Kszta?towanie postawy odpowiedzialnego, dojrza?ego obcowania z w?asnym cia?em, zak?adaj?cej poznawanie i respektowanie jego potrzeb, mo?liwo?ci, uwarunkowa? i praw, nie jest niestety priorytetem wspó?czesnej kultury i edukacji. W efekcie m?ode kobiety raczej walcz? z natur? swoich cia?, ni? rozumnie modeluj? wedle niej kszta?t swojej egzystencji. ?le si? od?ywaj? (g?odz? lub objadaj?), zaniedbuj? ?wiczenia gimnastycznie lub - odwrotnie - forsuj? si? nadmiernie, nie potrafi? aktywnie i wydajnie odpoczywa?, nadu?ywaj? ?rodków farmakologicznych i parafarmaceutyków itd. Prezentuj? postaw? roszczeniow? wobec w?asnych cia?, które po pierwsze, maj? dobrze wygl?da?, po drugie - nie sprawia? k?opotów. I tak ukonstytuowane Barbetki szykuj? si? do macierzy?stwa.
Oczywi?cie, takie uj?cie jest pewnym uogólnieniem i nadu?yciem, jednak warto nakre?li? taki obraz, aby u?wiadomi? sobie, w jakim du?ym stopniu styl/sposób rodzenia warunkowany jest parametrami kulturowymi, spo?ecznymi. Wzorce wspó?czesnej kultury, gdzie potrzeby i prawa cia?a (zw?aszcza kobiecego) s? ignorowane i nie respektowane (czasem te? diagnozowane jako choroba, patologia), gdzie apteka staje si? marketem z artyku?ami pierwszej potrzeby, a lustro - wyroczni? w sprawach najistotniejszych, nie pozostawia zbyt wiele przestrzeni dla rozwoju g??bszej refleksji somatycznej. Ma to swoje znacz?ce konsekwencje dla sposobu podej?cia do ci??y i porodu, stylu prze?ywania tych fundamentalnych do?wiadcze?.
W przestrzeni wspó?czesnej kultury mo?na napr?dce (w najwi?kszym uproszczeniu i przy pomini?ciu postaw racjonalnych) wyró?ni? trzy style pos?ugiwania si? cia?em (kobiecym) i zwi?zane z tym typy kobiet - potencjalnych ci??arnych i po?o?nic.
1. Barbetka - swoje cia?o sk?onna jest traktowa? wy??cznie jako przedmiot reprezentacji; identyfikuje si? z nim, ale tylko w wymiarze estetycznym, czyli do momentu, kiedy jest ono pos?uszne stosowanym wobec niego zabiegom; wymaga si? od niego dobrego wygl?du, najcz??ciej zgodnego z okre?lonym wizerunkiem, nie bacz?c na rzeczywiste mo?liwo?ci i ograniczenia cia?a. Ci??arna Baretka zastanawia si?, czy z ci??? jej do twarzy; albo koncentruje si? na kompletowaniu kolekcji odzie?y ci??owej walce z rozst?pami, albo obra?a si? na swoje niepodleg?e ju? jej woli cia?o i wycofuje si? psychicznie. Analogicznie Barbetka b?dzie podchodzi? do do?wiadczenia porodu: albo b?dzie chcia?a stylizowa? go wedle okre?lonego wzorca, albo ca?kowicie lub odmówi udzia?u w nim, jakby nad?sana mówi?a: "nie bawi? si? w to".
2. Klientka (Profesjonalistka) - jest realistk?, która musi czu? pe?n? kontrol? nad ?wiatem, w tym nad swoim cia?em. Pozornie ma o nim spor? wiedz?: rozpoznaje objawy owulacji i orientuje si? w terminologii po?o?niczo-ginekologicznej, ale w rzeczywisto?ci cia?o zatrwa?a j? i onie?miela. Dlatego stosuje wobec niego polityk? roszczeniow?: "planuj? i realizuj?", a cz??ciej p?ac? i wymagam". Restrykcyjnie stosuje wobec cia?a program zapobiegawczo-naprawczy; wymagaj?c za to bezwzgl?dnego pos?usze?stwa, konsekwentnie znosz?c niesubordynacj? przy pomocy ?rodków zewn?trznych (na zm?czenie - Pluszsz Activ, na bezsenno?? - luminal, na nadwag? meridia itd.). Klientka-Profesjonalistka trudno adaptuje si? do rzeczywisto?ci porodu, cz?stokro? postrzegaj?c go w kategoriach produktu lub pe?nej us?ugi, które mo?na naby? drog? kupna-umowy. Jej zaanga?owanie ko?czy si? najcz??ciej na ustaleniu warunków i koniecznych kompromisów. Nie chce spontanicznie pod??a? za nast?puj?cymi wydarzeniami, ale je precyzyjnie planowa?, a nast?pnie planowo realizowa? i bezwzgl?dnie kontrolowa?.
3. Sierotka Marysia - cia?o jest dla niej wielk? wstydliw? tajemnic?, o której lepiej zbyt wiele nie wiedzie?; dlatego te? rzadko chodzi na badania, tym bardziej na zabiegi upi?kszaj?ce; nie uprawia ?adnych sportów; rzadko te? uwzgl?dnia potrzeby i mo?liwo?ci cia?a w codziennym ?yciu. Nie zna swojego cia?a, ale te? nie ma w stosunku do niego szczególnych planów i wymaga?. ?yje co prawda obok cia?a, ale nie przeciw niemu. Jest sfrustrowana, bezradna, zagubiona, infantylna w swoich postawach, ale jednak sk?onna przyj?? pomoc - o ile nie b?dzie zbyt zal?kniona i zbyt niedojrza?a. Mo?e si? bowiem tak skupi? na nawo?ywaniu o ratunek, ?e nie zdo?a dotrze?, odczu? w?asnych potencja?ów. B?dzie oczekiwa?, ?e kwesti? porodu za?atwi? za ni? krasnoludki.
Poród - kto i jak ma to zrobi??
Warto zastanowi? si? w tym miejscu, w jaki sposób kultura, a zw?aszcza media, kszta?tuj? i promuj? te infantylne i roszczeniowe wzorce pos?ugiwania si? cia?em, tu: cia?em rodz?cym.
Najpierw jednak wypada przyzna?, ?e media wykona?y olbrzymi? robot?, zacz??o si? o porodzie mówi?, kobiety zrozumia?y, ?e podczas porodu nale?y im si? pomoc, dowiedzia?y si?, jak ta pomoc mo?e wygl?da?; dzi?ki temu wiele z nich boi si? mniej, wie, czego oczekiwa?, a z czym si? pogodzi?. Mo?na powiedzie?, ?e to w g?ównej mierze dzi?ki mediom odczarowano poród, przesta? on by? mrocznym misterium bólu, strachu i wielkiej niewiadomej. Niew?tpliwie ?wiadomo?? u wspó?cze?nie rodz?cych tego, co si? dzieje podczas porodu, jest niepomiernie wy?sza ni? u ich matek.
Jednak nadal medialny przekaz tre?ci oko?oporodowych jest niespójny i ambiwalentny. Z jednej strony w kulturowym przekazie nadal funkcjonuje, silnie zakodowany, martyrologiczny obraz porodu jako krwawo-mi?snej traumy z wszelkimi mo?liwymi komplikacjami. Z drugiej strony pokazuje si? go jako cudowne, mistyczne prze?ycie, wr?cz epifani?, w wyniku czego poród jawi si? jako zjawisko z pogranicza duchowo?ci i psychologii, a nie medycyny i fizjologii. W obrazach tych psyche i soma zostaj? precyzyjnie oddzielone. Kobiety, zw?aszcza pierworódki, oczekuj? wi?c albo traumy, albo cudu.
Warto przypomnie? w tym miejscu przyk?ad "Polki" Manueli Gretkowskiej - g?o?nej, kultowej wr?cz powie?ci, opisuj?cej perypetie ci??arnej i rodz?cej kobiety. Bohaterka, która nawet nie zakosztowa?a w pe?ni trudów porodu si?ami natury, z w?asnej woli rodzi "z przewodem w kr?gos?upie, kroplówk? i cewnikiem". Przeciw naturalnemu bólowi skuteczne s? jedynie sztuczne anestetyki, dzi?ki którym mo?na "za?pa? si? gazem", "straci? ?wiadomo??". W opisie Gretkowskiej poród jest gwa?tem dokonywanym na ciele kobiety i tylko dzi?ki zdobyczom nauki i techniki udaje si? t? opresj? znie??. Nie sposób jej opanowa? rozumowo i emocjonalnie, nie mo?na oswoi? i poj?? siebie jako rodz?cego cia?a, pozostaje tylko uciec w nie?wiadomo?? i bezwol?. Jest to wi?c swoiste (i stosunkowo cz?ste) po??czenie postawy Klientki i Sierotki Marysi. W powie?ci Gretkowskiej wspó?czesna po?o?nica z ulg? odwraca si? w stron? Medycyny, która ratuje j? przed Natur?, umiej?c? "zadr?czy? na ?mier?". Deklaruje jawnie swoj? fizyczn? i psychiczn? bezsilno?? wobec rzeczywisto?ci cia?a. To wa?ne kulturowe wyznanie nie-wiary w bycie cia?em i niestety - no?ny wzorzec popkultury.
Postawy nie-wiary w bycie cia?em naturalnie zdolnym do aktywno?ci prokreacyjnych wydatnie wspiera ostentacyjnie obecny w przekazach kulturowych imperatyw, sytuuj?cy zjawisko ci??y, a jeszcze bardzie porodu, w kategoriach ?ci?le medycznych, w zwi?zku z tym wymagaj?ce sta?ego nadzoru lekarskiego, kontroli laboratoryjnej, nierzadko te? zabiegów o charakterze inwazyjnym. Warto podkre?li?, ?e ca?o?? spraw zwi?zanych z narodzinami dziecka pozostaje w gestii lekarzy, nie po?o?nych. W ten sposób w kulturze zachodniej powstaje i umacnia si? idea ci??y jako choroby i porodu jako przypadku medycznego.
Rodz?cym nie udziela si? zbyt wielu informacji, zgodnie z przekonaniem, ?e nadmiar wiedzy szkodzi, lub te? informacje te formu?uje si? w sposób wysoko specjalistyczny, tak ?e s? one niezrozumiale i w zwi?zku z tym - gro?nie brzmi?ce. Kobieta szybko dochodzi do wniosku, ?e nie jest dobrze wiedzie? zbyt wiele i lepiej, bezpieczniej i odpowiedzialniej b?dzie w pe?ni podda? si? monitoringowi lekarskiemu. I to jest wszystko, co mo?e zrobi? w sprawie swojej ci??y i swojego porodu.
Wyrazistym przyk?adem takiego modelunku obrazu ci??y, ci??arnej, porodu i rodz?cej jest g?o?no dyskutowany film "Ci??a dla opornych", do??czony swojego czasu do czasopisma "Shape-mama". Ju? sam tytu? filmu sugeruje, ?e ci??arne s? "oporne" i trzeba do nich dotrze? w odpowiedni sposób. Odpowiedni - czyli infantylny. W filmie zosta?y przedstawione do?wiadczenia ostatniego trymestru ci??y i porodu trzech Amerykanek, jednak wiod?c? bohaterk? pozostaje rysunkowa posta? brzuchatej Wendy, co sugeruje, po pierwsze - programow? infantylizacj? przekazu, po drugie - ukryt? sugesti?, ?e problemy i prze?ycia rzeczywistych bohaterek maj? wag? przygód z komiksu.
Natomiast ca?kowicie realni i powa?ni s? lekarze daj?cy pouczenia i rady, kadrowani na tle aparatury medycznej i sterylnych korytarzy szpitalnych. To oni, i tylko oni, wyja?niaj?, podejmuj? decyzje i wszelkie dzia?ania. S? ekspertami od cudzych porodów. Z kolei pacjentki tylko pytaj? (a i to z rzadka) lub potakuj? (cz??ciej); wszystko jest dla nich wielk? niewiadom?, by nie rzec - czarn? magi?. Nic dziwnego, skoro na wszystkie swoje w?tpliwo?ci uzyskuj? jedn? odpowied? "skontaktuj si? z lekarzem", ewentualnie zostaj? zasypane informacjami o "najcz??ciej spotykanych problemach", do których zalicza si? w tym filmie nie tylko rozst?py, zaparcia czy bezsenno??, ale równie? zespó? cie?ni nadgarstka, cukrzyc? ci??arnych czy przedwczesne rozwieranie si? szyjki macicy i wiele, wiele innych. Nic wi?c dziwnego, ?e na trzy filmowe ci??e tylko jedna przebiega bezproblemowo.
Filmowe bohaterki otrzymuj? wprawdzie informacje od lekarzy prowadz?cych, ale w taki sposób, aby uzyskiwa?y przekonanie o swojej po??danej bierno?ci i podleg?o?ci. Przyk?adem mo?e by? obja?nianie zasad porodu.
Najwa?niejszym zadaniem ci??arnej staje si?... prawid?owe spakowanie walizki do szpitala. Ale i to wydaje si? by? zadaniem bardzo trudnym dla filmowej bohaterki, która miota si? mi?dzy list? sporz?dzon? przez lekarza a stertami przedmiotów. Skoro nie mo?e poradzi? sobie z pakowaniem, jak mog?aby poradzi? sobie z porodem? Istna Sierotka Marysia.
Wielce charakterystyczny jest sposób, w jaki twórcy filmu podeszli do kwestii sposobów ?agodzenia bólów porodowych. Kwesti? metod alternatywnych jawnie zbagatelizowali, po?wi?caj?c im zaledwie pó? zdania; natomiast komunikat o skuteczno?ci, bezpiecze?stwie i powszechno?ci stosowania znieczulenia zewn?trzoponowego jest w filmie wielokrotnie podawany.
W podobnie autorytarny sposób potraktowane s? kwestie podawania oksytocyny i zabiegu nacinania krocza. Wszystkie bohaterki podczas porodu wy??cznie le?? (przy parciu obowi?zkowo na plecach), nie wykazuj? wi?kszej aktywno?ci, poddaj? si? badaniom i zabiegom. Dlatego te? ca?y splendor, ale te? satysfakcja ze szcz??liwie uko?czonego porodu nale?y si?... wy??cznie lekarzowi.
Charakterystyczny jest te? sposób, w jaki ukazuje si? w tym filmie prac? po?o?nych. Po?o?ne... w?a?ciwie nie istniej?! Przemykaj? si? chy?kiem na drugim planie, podaj? lekarzom dokumenty i narz?dzia, niewiele mówi? i w wi?kszo?ci przypadków s? murzynkami lub latynoskami - to wa?ny znak kulturowy w kontek?cie ameryka?skim.
Nie warto wi?c chyba d?u?ej podawa? negatywnych przyk?adów manipulacji, jakimi przesycony jest ten film. Wypada jednak skonstatowa? na zako?czenie, ?e - na szcz??cie -nastawienie do kwestii oko?oporodowych zmienia si? i obecnie akcent k?adzie si? raczej na problemy aktywizacji kobiet oraz demedykalizacji porodu, czego dowodem jest ten kongres.
W kobiecym kr?gu
W rzeczywisto?ci XXI wieku cz?sto zapomina si? o tym, ?e poród to w równej mierze fundamentalne prze?ycie intymne, co wa?ne wydarzenie spo?eczne. Napisano i powiedziano ju? wiele o znacz?cej roli ojca dziecka, jak? mo?e on odegra? w okresie ci??y, porodu i po?ogu, i faktycznie - wiele ju? si? w tym zakresie zmieni?o na lepsze. Natomiast ci?gle jeszcze niewiele mówi si? o wp?ywie innych kobiet (g?ównie matek, ale te? seniorek rodu, sióstr, przyjació?ek, bliskich znajomych) na kszta?t i jako?? do?wiadczenia prokreacyjnego wspó?czesnych kobiet. Kobiety, które - jak wspomnia?am wcze?niej - funkcjonuj? "obok cia?a", maj? istotny w problem w rozpoznawaniu, nazywaniu i prze?ywaniu emocji zwi?zanych z macierzy?stwem. S? to najcz??ciej córki matek "odci?tych od cia?a", które nie przekaza?y im "tajemnic" kobiecego cia?a (bo same ich nie zna?y), nie nauczy?y szacunku dla jego odmienno?ci, praw i potrzeb, nie wpoi?y wi?c przekonania o jego funkcjonalnej (nie estetycznej) warto?ci. W tych rodzinach nie ?wi?tuje si? pierwszej miesi?czki, nie rozmawia o problemach p?ci, wi?c i kwestie oko?oci??owe i oko?oporodowe (a równie? oko?opo?ogowe) obj?te s? milczeniem lub banalizowane ("Tyle kobiet to prze?y?o, prze?yjesz i ty"; "O tym si? szybko zapomina" itp.).
Wspó?czesna kultura nie?mia?o zaczyna przypomina?, jak wielkie znaczenie mia?y dawne kr?gi macierzy?sko-siostrzane i ubolewa? nad przerwanym ci?giem matrylinearnego przekazu i wsparcia, upatruj?c w nim ?róde? os?abiania prokreacyjnej woli i samodzielno?ci wspó?czesnych kobiet. Warto zauwa?y?, ?e nawet w krytykowanym filmie jedna z bohaterek (Renee) korzysta ze wsparcia swojej matki i nie bez znaczenia jest fakt, ?e to Renee w?a?nie, jako jedyna, bezproblemowo przechodzi ca?? ci???, ma lekki poród i czerpie z niego najwi?cej rado?ci. Twórcom filmu uda?o si? (by? mo?e niechc?cy) pokaza?, w jak istotny sposób obecno??, energia innych kobiet, b?d?cych blisko ci??arnej i rodz?cej, wp?ywa na przebieg i jako?? narodzin. Osoba matki Renne w sposób istotny humanizuje i odmedykalizowuje je.
Jednak niecz?sto ?ycie realizuje podobny, optymistyczny scenariusz. Wspó?czesne kobiety: Barbetki, Profesjonalistki, Sierotki Marysie, nie znajduj?c wsparcia w rodzinie, poszukuj? go na zewn?trz. I od tego, jakie ?ród?a odnajd?, w du?ej mierze zale?e? b?d? ich przysz?e wybory dotycz?ce sposobu prowadzenia/prze?ywania ci??y i porodu, a pó?niej ca?ego macierzy?stwa. Nietrudno si? domy?le?, ?e ogromn? rol? maj? tu do odegrania wszelkie media, z czasopi?miennictwem dla rodziców na czele, jednak nie mo?na zapomina?, ?e wi?ksz? si?? oddzia?ywania ni? jakiekolwiek s?owo pisane maj? ?ywe Przyk?ady. Kobiety (zw?aszcza pierworódki) powielaj? wzorce rodzenia z otoczenia, innymi s?owy - b?d? chcia?y rodzi? tak, jak rodz? ich kole?anki. Dzieje si? tak, poniewa? ci??a dla kobiety "maj?cej cia?o", a nim nie b?d?cej, jest ogromnym obci??eniem psychicznym i dlatego rozpaczliwie poszukuje ona wokó? siebie wzorów, przyk?adów; i - uwaga - jest sk?onna oprze? si? na czymkolwiek, byleby tylko nie zosta? sam? z tym do?wiadczeniem.
Przemiany medialnych przekazów tre?ci zwi?zanych z macierzy?stwem zosta?y ju? pokrótce omówione, teraz chcia?bym podkre?li? ogromn? i wci?? rosn?c? rol? realnych, a zw?aszcza wirtualnych grup wsparcia, jakie zawi?zuj? si? na wybranych forach dyskusyjnych. Spotkanie z ?ywymi osobami, np. w grupie innych ci??arnych, maj?cych podobne do?wiadczenia, problemy, dylematy, jest oczywi?cie nie do przecenienia, zw?aszcza je?li spotkania takie monitoruje profesjonalnie przygotowana do tego osoba. Jednak w polskich warunkach, nawet warunkach wielkomiejskich, jest to przywilej nielicznych; nie ma te? ani takiej mody, ani tradycji. Natomiast dost?p `do` internetowych forów dyskusyjnych jest ju? zdecydowanie ?atwiejszy i coraz bardziej powszechny. To w Internecie, a nie w rodzinie, m?ode kobiety poszukuj? wiedzy o ci??y, porodzie i po?ogu. Jest to wielka szansa, ale i wielkie niebezpiecze?stwo. Forumowiczki potrafi? podawa? rzetelne i szczere informacje, potrafi? organizowa? wewn?trzforumowe grupki samowsparcia, ale z równym powodzeniem potrafi? te? straszy? si?, dezinformowa?, promowa? niepo??dane wzorce rodzenia. Rzadko która ci??arna jest w stanie dojrzale zapanowa? nad tym chaosem informacji, emocji, faktów i pobo?nych ?ycze?.
Dlatego tak wa?na jest korekta, któr? mog?aby wprowadzi? odpowiedzialna i do?wiadczona opiekunka ci??arnej - niekoniecznie lekarz prowadz?cy ci???, ale raczej kto? bliski, zaufany, silny, wspieraj?cy. Bardzo cz?sto korekt? tak? wprowadza pierwsze spotkanie z po?o?n?. Z wywiadów wynika, ?e jest to bardzo wa?ny moment dla przysz?ej rodz?cej; i nie chodzi tylko o informacje, jakich udzieli po?o?na, o ustalenia, jakie zostan? poczynione, ale tak?e (a dla niektórych przede wszystkim) wa?ny jest sam rodzaj kontaktu, jaki uda si? (b?d? nie uda) nawi?za? z osob? maj?c? prowadzi? poród; wa?na jest równie? postawa po?o?nej, wykazane zainteresowanie, tak?e dla aspektów pozamedycznych; jej kompetencje zawodowe, ale równie wa?ne s? jej empatia `i` intuicja, energia. Dobrze przygotowane i "zasilone" emocjonalnie ci??arne maj? du?e szanse na satysfakcjonuj?cy poród. Warto o to walczy?.
Rodzi? po ludzku - rodzi? z lud?mi
Je?li kobiety nie b?d? mog?y/chcia?y odnale?? naturalnych ?róde? wsparcia (zw?aszcza bliskich, ?yczliwych, do?wiadczonych kobiet), b?d? poszukiwa?y wsparcia w ?rodkach zast?pczych - medycznych. Medykalizacja wspó?czesnych porodów nie jest wi?c kwesti? wy??cznie osobistych wyborów i preferencji, pozostaje pochodn? uwarunkowa? rodzinnych, spo?ecznych oraz kulturowych. Dlatego chocia? maj? do dyspozycji pi?kne sale porodowe, wanny i worki sako, nadal obawiaj? si? ?si? natury", z pomoc? których maj? rodzi?. Teraz chodzi wi?c o "zaplecze emocjonalne", które pomo?e wzbudzi? zaufanie do w?asnego cia?a, w?asnych si? witalnych, woli prokreacyjnej. Aby rodzi? po ludzku, trzeba rodzi? z lud?mi (niekoniecznie specjalistami) - oni te? stanowi? rodzaj szczególnych "si? natury".
Po?rodku drogi mi?dzy imponuj?cym zapleczem medycznych ?rodków wspomagania porodu (o których nienadu?ywanie toczy si? ca?a sprawa) a serdeczn?, m?dr? i wspieraj?c? Matk? rodz?cej (o któr? nie?atwo) stoi po?o?na, która w swojej osobie ??czy potencja? nauki, wiedzy i do?wiadczenia oraz ?ród?o kobiecej energii, porozumienia, wsparcia. Po?o?na swoj? osob? mo?e skutecznie odmedykalizowa? poród, pod warunkiem ?e rodz?ca potrafi/chce skorzysta? z jej pomocy. Jednak taka umiej?tno??/potrzeba wynika ju? z ca?kiem innych, pozaszpitalnych uwarunkowa?, które zmienia? jest bardzo trudno. Niemniej ?wiadomo?? wiod?cej roli po?o?nej (ju? nie lekarza) w przebiegu porodu staje si? coraz bardziej powszechna, dlatego kontakty z najlepszymi po?o?nymi s? dzi? na wag? z?ota.
Na zako?czenie chcia?abym przeczyta? Pa?stwu fragment wypowiedzi uczestniczki forum dla mam, którego jestem moderatork?. Wypowied? ta dobitnie pokazuje, jak wielkie znaczenie ma dla kobiet w sytuacji oko?oporodowej praca po?o?nej, któr? pod wp?ywem wielkich prze?y? s? sk?onne nawet idealizowa?:
"Po d?ugim i ci??kim porodzie by?am bardzo wym?czona, nie mog?am si? ruszy?, ledwo prze?yka?am ?lin?. Kiedy otworzy?am oczy, zobaczy?am u?miechni?t? m?od? po?o?n?. Poda?a mi wody, pomog?a si? ogarn??, wymy?a mnie. Opowiedzia?a mi o synku, pocieszy?a. Zawsze kiedy przychodzi?a na sal?, ca?y pokój a? si? rozja?nia?, pacjentki si? uspokaja?y, dzieci przestawa?y p?aka?. Nikt nigdy nie doda? mi tyle si?y. Nigdy tej dziewczyny nie zapomn?".
Dr Urszula ?mietana
Zajmuje si? literatur? i kultur? wspó?czesn?; prowadzi?a wyk?ady na UW dotycz?ce problematyki gender oraz funkcjonowania kobiecego cia?a we wspó?czesnej kulturze zachodniej; entuzjastka akcji "Rodzi? po ludzku"
Tekst wystapienia na Mi?dzynarodowym Kongresie "Witajcie na ?wiecie! - o perspektywach i kierunkach rozwoju ?wiatowego i polskiego po?o?nictwa", zorganizowanym przez Fundacj? Rodzi? po Ludzku, Warszawa 2006 r.