Obraz porodu
O tym, ?e poród nie jest zwyk?ym wydarzeniem, a ludzie odbieraj? go jako co? wa?nego, tajemniczego, a nawet pe?nego mistycyzmu, ?wiadczy ilo?? kr???cych na jego temat opowie?ci. Nie dotyczy to jednego kr?gu kulturowego, ale jest obecne wsz?dzie na ?wiecie. Tak?e w Polsce mo?na spotka? wiele przes?dów zwi?zanych z ci??? i porodem. Wspó?czesnym kobietom mo?e si? wydawa? ?mieszne, ?e np. myszy zjedz? ca?y dobytek temu, kto nie nakarmi g?odnej kobiety w ci??y, ale bardzo ch?tnie zast?puj? tego rodzaju opowiastki innymi, bardziej "nowoczesnymi". ?eby si? o tym przekona? wystarczy pos?ucha? rozmów w kolejce do gabinetu ginekologa...
Po?o?ne wiedz? te? o tym, ?e cz?sto trudniej pracuje si? podczas porodu z mamami, które sp?dzi?y troch? czasu na oddziale patologii ci??y - wys?uchiwa?y tam bowiem, dramatycznych niejednokrotnie, opowie?ci porodowych podawanych sobie z ust do ust przez "towarzyszki niedoli". Okazuje si?, ?e obraz porodu to dla przeci?tnej matki mieszanina obiegowych opinii, pochodz?cych cz?sto z takich ?róde? jak prasa kolorowa czy telewizja i "kombatanckich" opowie?ci kole?anek. Kiedy zg?aszaj? si? do mnie kobiety, które mam przygotowa? do porodu, pytam jakie maj? wobec mnie oczekiwania. Najcz??ciej odpowiadaj?, ?e chcia?yby otrzyma? informacje, jak radzi? sobie z ci??owymi dolegliwo?ciami i jak opiekowa? si? noworodkiem. My?l?, ?e to powszechne wypieranie porodu ze ?wiadomo?ci jest prób? radzenia sobie z niepokojem, jaki budzi my?lenie o nim. Wiadomo jednak, ?e silny niepokój, bez mo?liwo?ci podj?cia konkretnych dzia?a? mog?cych go roz?adowa?, mo?e mie? na nas negatywny wp?yw - stan ten nosi nazw? "syndromu stresu przedurazowego" (pre-traumatic stress syndrom). Z mojego do?wiadczenia zawodowego wynika, ?e jest do?wiadczeniem wielu kobiet.
Na pewno pomóc mo?e tu rzetelna wiedza o tym, co dzieje si? w czasie ci??y i porodu. Tradycyjnie by?a ona przekazywana z pokolenia na pokolenie, wspó?cze?nie jednak przekaz pokoleniowy straci? bardzo na znaczeniu. Wobec tego wydaje si?, ?e osobami, które mog? co? zaradzi? w tej sytuacji s? ludzie zawodowo opiekuj?cy si? kobietami w ci??y i w czasie porodu - czyli po?o?ne i lekarze. W praktyce okazuje si? jednak, ?e rzadko tak jest. Po cz??ci z braku czasu, ch?ci i mo?liwo?ci a po cz??ci z powodu odmiennej od rodziców wizji porodu.
Do niedawna miejscem gdzie kobiety mog?y otrzyma? wiedz? i wsparcie by?y szko?y rodzenia. Wykluczenie ich z oferty NFZ spowodowa?o, ?e jest ich mniej, s? w wi?kszo?ci p?atne, a co za tym, idzie mniej dost?pne. Nie sprzyja uzyskaniu wiedzy i wiary we w?asne si?y system opieki przedporodowej - standardowa wizyta u ginekologa to kilkana?cie minut, w czasie których nie ma czasu na dok?adne wyja?nianie w?tpliwo?ci, a tylko na przeprowadzenie niezb?dnych procedur i wpisanie ich w kart? ci??y. "Na wszelki wypadek" zleca si? jednak za?ywanie ró?nych leków i kolejn? wizyt? za dwa tygodnie, a wszystko to okrasza si? zdaniem: "Niech si? pani nie martwi, wszystko jest pod kontrol?". W ten sposób, cho? zupe?nie nie?wiadomie, ustawiamy kobiet? na pozycji kogo?, kto nie maj?c rozeznania w sytuacji powinien biernie zda? si? na opiek? fachowców.
W oczach profesjonalisty sam akt rodzenia si? ma ma?o wspólnego z prze?yciem wewn?trznym - jest raczej wydarzeniem medycznym, które wprawdzie jest naturaln? funkcj? organizmu, ale przecie? w ka?dej chwili, z rozmaitych powodów, mo?e si? przeistoczy? w stan zagra?aj?cy zdrowiu, a nawet ?yciu matki i dziecka. ?eby wi?c zabezpieczy? rodz?c? przed takimi konsekwencjami nale?y jak najdok?adniej monitorowa? wszystkie procesy przebiegaj?ce w czasie porodu - a mo?liwo?ci techniczne s? tutaj coraz wi?ksze.
W lawinie danych pochodz?cych z coraz doskonalszych urz?dze? coraz trudniej jest znale?? miejsce na informacje pochodz?ce ze zwyk?ego ludzkiego, uwa?nego i pe?nego empatii kontaktu z rodz?c?. Wydaje nam si?, ?e "wiemy lepiej" ni? sama matka i w zwi?zku z tym uzurpujemy sobie prawo do kierowania porodem w imi? jej dobra. Takie, w gruncie rzeczy pe?ne poczucia wy?szo?ci post?powanie, ogranicza do minimum aktywno?? kobiety. Jak mo?e ona my?le? o kreatywnym rozgrywaniu porodu, je?li wymaga si?, ?eby pyta?a o zgod? na wej?cie pod prysznic kiedy ma na to ochot? albo zjedzenie czego?, kiedy jest g?odna?
Wydaje mi si? wi?c, ?e w naszej rzeczywisto?ci funkcjonuj? równolegle dwa wyobra?enia o porodzie: jedno, powszechne w?ród kobiet, okaleczone przez brak wiarygodnego przekazu pokoleniowego i drugie, quasi profesjonalne, bo usuwaj?ce na daleki plan lub wr?cz ca?kiem ignoruj?ce psychiczny i duchowy wymiar rodzenia. Efektem tego bywa jak?e cz?sto brak zrozumienia pomi?dzy profesjonalistami i kobietami oczekuj?cymi dziecka.
Na poparcie swojej opinii mog? odwo?a? si? do wyników bada? ankietowych prowadzonych przeze mnie w?ród kobiet po porodzie i po?o?nych. Badanie mia?o za zadanie stwierdzi?, jakie s? wzajemne oczekiwania kobiet rodz?cych i po?o?nych. Z udzielonych odpowiedzi jasno wida?, ?e cz?sto nawet kiedy obie grupy mówi? o tym samym problemie, to skupiaj? uwag? na jego ró?nych aspektach i u?ywaj? odmiennego j?zyka - ich wyobra?enia o udanym porodzie ró?ni? si? pod wieloma wzgl?dami.
Konsekwencja takiego stanu rzeczy mo?e by? tylko jedna - w konfrontacji przewag? zdob?dzie na pewno grupa silniejsza, któr? dzi? niew?tpliwie s? profesjonali?ci wspierani przez system opieki zdrowotnej i instytucj? szpitala.
Czy jest zatem szansa na zmian? tego niekorzystnego stanu rzeczy? Wydaje si?, ?e odpowied? wcale nie jest skomplikowana - powinno si?, przy pomocy rzetelnych informacji, zbli?y? stanowiska rodziców i profesjonalistów tak, aby ich obraz rodzenia by? podobny. Wtedy kobiety b?d? mia?y wi?cej wiary we w?asne mo?liwo?ci, a ?wiat medyczny uzna, ?e wa?ne jest poszanowanie odmienno?ci rodz?cej i jej prze?y? wewn?trznych.
Katarzyna Ole?, po?o?na
Tekst wyst?pienia na konferencji "Poród jako do?wiadczenie kobiety - rola, misja, odpowiedzialno?? po?o?nej i lekarza", organizowanej przez Fundacj? Rodzi? po Ludzku, Warszawa-Rynia 2005 r.